Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska

Miłe złego początki

Miniony sezon okazał się dla Lewisa Hamiltona koszmarem. Siedmiokrotny mistrz świata zakończył swoją pierwszą kampanię w Ferrari, nie stając ani razu na podium.

Lewis Hamilton, Ferrari

Lewis Hamilton, Ferrari

Autor zdjęcia: Rudy Carezzevoli / Motorsport Images

- To koszmar, który przeżywam od jakiegoś czasu – tak Lewis Hamilton podsumował sezon Formuły 1 2025.

Niewątpliwie był to najgorszy rok w karierze Brytyjczyka, który zajął dopiero szóste miejsce w klasyfikacji generalnej kierowców, tracąc 86 punktów do kolegi z zespołu Ferrari, Charlesa Leclerca.

Hamilton także po raz pierwszy, od dołączenia do F1 w 2007 roku, nie stanął na podium w żadnym z niedzielnych wyścigów w sezonie.

Z pewnością nie tak wyobrażał sobie swój debiut w barwach Scuderii, zwłaszcza że rozpoczął się on stosunkowo dobrze. Gdy emocje opadły po odejściu z Mercedesa, on sam wziął się do roboty, odnosząc zwycięstwo w sprincie w drugiej rundzie w Szanghaju.

Czytaj również:

Hamilton mówił, że naprawdę „czuł” SF-25 w ten weekend i chciał swoim zwycięstwem uciszyć krytyków, którzy zaczęli wypominać mu jego problemy, które zaczęły się na początku ery efektu przyziemienia w 2022 roku.

Ferrari w minionym sezonie brakowało jednak tempa, a jego kierowcy mieli problemy z regularnością. Hamilton do tego miał widoczny problem z adaptacją do nowego miejsca pracy, po dwunastu rekordowych sezonach w Mercedesie.

- Przybyłem do Maranello z naprawdę otwartym umysłem – powiedział w maju. - Wiedziałem, że to będzie wyzwanie, ale nie wiedziałem jak trudne. To wyzwanie, jakiego nigdy wcześniej się nie podjąłem.

Nic więc dziwnego, że Leclerc miał przewagę nad swoim kolegą ze stajni, będąc członkiem zespołu od 2019 roku, a od 2016 roku częścią szerszej rodziny Ferrari. Monakijczyk mógł w pełni wykorzystać swój potencjał, podczas gdy Hamilton napotykał kolejne przeszkody.

Sytuacji nie zmieniło również to, że Ferrari wstrzymało prace rozwojowe nad bolidem w połowie 2025 roku, aby lepiej przygotować się do zmiany przepisów F1 w przyszłym roku.

Lewis Hamilton, Ferrari

Lewis Hamilton, Ferrari

Autor zdjęcia: Zak Mauger / LAT Images via Getty Images

Brytyjczyk musiał więc pogodzić się z tym, że miał do dyspozycji bolid zbudowany bez jego udziału i utknął w środku stawki. O ile forma Hamiltona na przełomie wiosny i lata była niezła – czwarte miejsce w Austrii i Silverstone oraz trzecie w sprincie w Miami, to od sierpnia było tylko gorzej.

Kropkę nad „i” rozpaczliwego sezonu Hamilton postawił, kiedy trzy razy z rzędu odpadał z Q1, od Las Vegas po finał w Abu Zabi. Kierowca Ferrari miał wyraźnie dość i chciał po prostu zakończyć kampanię. Rozczarowanie i frustracja przejawiały się w jego coraz bardziej pesymistycznych wypowiedziach medialnych – takich, w których wypowiadał się zaledwie kilkoma słowami.

Negatywny ton jego wypowiedzi zirytował nawet prezesa Ferrari, Johna Elkanna, który odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu Hamiltona do włoskiego zespołu. Był to krok, który przygotowywano latami i Ferrari nie może sobie pozwolić na porażkę, biorąc pod uwagę, że minęło 17 lat od ostatniego tytułu mistrzowskiego w F1.

Czytaj również:

Sezon 2026 przynosi jednak nadzieję. Nowy cykl regulaminowy zmusił Ferrari do stworzenia nowego bolidu, w którego budowę faktycznie zaangażowany był Hamilton.

Poprzedni artykuł Jasny sygnał Strolla
Następny artykuł Kolacja mistrzów

Najciekawsze komentarze

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry