Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Max Verstappen, Red Bull Racing

Punkty karne powodem irytacji

Max Verstappen jest zirytowany pytaniami dotyczącymi jego dorobku punktów karnych po wyścigu w Hiszpanii, podczas którego dopuścił się absurdalnego manewru na George'u Russellu.

Max Verstappen do niedzielnego wyścigu wystartuje z pierwszego rzędu obok zdobywcy pole position George’a Russella zaledwie dwa tygodnie po tym, jak został ukarany za kolizję z kierowcą Mercedesa podczas Grand Prix Hiszpanii.

Holender, który w kwalifikacjach do GP Kanady wywalczył drugie miejsce, nie miał ochoty rozmawiać o rosnącej liczbie punktów karnych na jego licencji. Cała uwaga będzie skupiona na pierwszym zakręcie toru Circuit Gilles Villeneuve w niedzielne popołudnie, gdy Russell i Verstappen staną do walki po kontrowersyjnym incydencie z Barcelony.

W Hiszpanii Verstappen otrzymał karę 10 sekund oraz trzy punkty karne za to, że – mimo polecenia austriackiego zespołu, by przepuścił Russella – podczas manewru przepuszczania przyspieszył i wjechał w bok bolidu swojego rywala.

Incydent był szeroko krytykowany, a sam Verstappen później napisał w mediach społecznościowych, że „to nie było w porządku” i „nie powinno się wydarzyć”. Obecnie jest o jeden punkt karny od zawieszenia na jeden wyścig.

Podczas czwartkowej sesji medialnej kierowca Red Bulla był wielokrotnie pytany o perspektywę ewentualnego zawieszenia. Na pytanie, czy musi zmienić styl jazdy, odpowiedział krótko:

– Dlaczego miałbym to zrobić?

Podczas konferencji po kwalifikacjach poszedł jednak o krok dalej, gdy temat znów powrócił:

– Nie chcę już o tym słyszeć, to mnie naprawdę wkurza. Mówiliście już o tym w czwartek. To strata czasu, dziecinada. Dlatego nie chcę się za bardzo wypowiadać, bo to wszystko jest irytujące – ten świat, w którym żyjemy.

Wypowiedź przywołała wspomnienia z konferencji w Montrealu sprzed siedmiu lat, gdy młody jeszcze Verstappen – pytany wtedy o serię kolizji – zareagował równie nerwowo:

– Jak mówiłem na początku konferencji, mam dość tych pytań. Jeśli padnie jeszcze kilka, to chyba komuś przywalę z główki.

Pomimo mocnych słów wypowiedzianych w sobotę, Verstappen nie zostanie ukarany grzywną, ponieważ określenie „pissing” (po polsku „wkurzanie się”) nie przekracza progu uznawanego za wulgarny język w oficjalnych konferencjach FIA.

Zapytany później, czy sytuacja z punktami karnymi wywiera na niego dodatkową presję, Holender zbył pytanie, ale jego rywal i zdobywca pole position dodał swoje „pięć groszy” w tym temacie.

– Nie siedzę tu myśląc, że Max zostawi mi więcej miejsca. Jeśli już, to może będzie chciał coś udowodnić, więc będę uważać. Ale wszyscy jesteśmy tutaj, żeby wygrać. Nikt nie zrobi czegoś, co przekreśli jego szanse w wyścigu.

– To długi sezon. Jeśli dostaniesz bana, to spędzisz weekend w domu. To nie jest idealne, ale to nie koniec świata.

Zapytany o swoje cele na niedzielny wyścig, Verstappen odparł:

– Chcę stanąć na podium, być tak konkurencyjnym jak się da i wycisnąć z samochodu maksimum. W tym momencie nie wiem, co się wydarzy, dowiemy się dopiero po wyścigu. Mam nadzieję, że będziemy dobrze zarządzać oponami - zakończył.

Max Verstappen, Red Bull Racing

Max Verstappen, Red Bull Racing

Autor zdjęcia: James Sutton / Motorsport Images

Przeczytaj również:
Poprzedni artykuł Dwóch kierowców ukaranych przed GP Kanady
Następny artykuł Hamilton wierzy w podium

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj

Edycja

Polska Polska
Filtry