Zaskakujący brak reakcji
Lewis Hamilton ze zdziwieniem przyjął brak bardziej zdecydowanej reakcji F1 i zespołu Red Bulla na obraźliwie słowa wypowiedziane przez Helmuta Marko.
Marko, zwykle surowy w ocenie kierowców i bezpośredni w głoszonych opiniach, wywołał burzę niedawnymi wypowiedziami na temat Pereza.
Tłumacząc słabszą formę Meksykanina w czasówkach, Marko odniósł się do jego pochodzenia, myląc dodatkowo kontynenty.
- Wiemy, że ma problemy w kwalifikacjach, miewa wahania formy. Pochodzi z Ameryki Południowej i po prostu nie jest tak skoncentrowany, jak Max [Verstappen], czy Sebastian [Vettel] - powiedział Marko na antenie Servus TV.
Marko przepraszał później zarówno samego kierowcę, jak i Meksykanów, a jego oświadczenie opublikował również Red Bull Racing. Jednak Hamilton, który w padoku F1 jest jedną z najbardziej aktywnych osób działających na rzecz równouprawnienia i walki z dyskryminacją, uznał za dziwne, że mocniejszego stanowiska nie zajął ani zespół, ani Formuła 1.
Pytany przez telewizję Sky Sport czy jest zaskoczony brakiem reakcji ze strony najważniejszych osób w F1, Hamilton stwierdził:
- Myślę, że to było coś, za co nie można po prostu przeprosić i udawać, że wszystko jest w porządku. Uważam, że powinno się zrobić coś więcej.
- Wydaje mi się, że gdy członkowie zespołu, zwłaszcza kierowcy, ale i osoby z zaplecza powiedzą coś niestosownego, odsuwane są w cień, a przynajmniej pojawia się cytat, w którym ekipy zapewniają, że nie popierają takich zachowań.
- Ciekawe, że w tym przypadku nic nie zrobili. Ale to nie moja ekipa. To jednak pokazuje, jak ważne jest, abyśmy dalej wykonywali pracę, którą ja wraz ze swoim zespołem wykonuję. Nadal mamy wiele do zrobienia, aby to środowisko było bardziej przyjazne.
W ubiegłym roku posadę rezerwowego w Red Bullu stracił Juri Vips. Estończyk dopuścił się rasistowskich komentarzy podczas gry transmitowanej w sieci. W przeszłości członków zespołu zwalniali też Mercedes oraz RBR.
Hamilton dodał, ze komentarze Marko były szkodliwe dla Formuły 1 i podejmowanych przez nią inicjatyw.
- To, co powiedział, jest nie do zaakceptowania. Mówimy przecież, że w sporcie nie ma miejsca na dyskryminację, więc posiadanie ludzi na wysokich stanowiska głoszących takie rzeczy nie jest dobre. Nie posuwa to nas naprzód.
- To podkreśla pracę, którą trzeba jeszcze wykonać. Mamy wielu ludzi walczących z tymi problemami. Jednak jeśli na szczycie są osoby z takim nastawieniem, może to powstrzymać progres.
Sergio Perez, Red Bull Racing, with Helmut Marko, Consultant, Red Bull Racing
Photo by: Steven Tee / Motorsport Images
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.