Radość w Alpine

Dyrektor zespołu Alpine F1 - Marcin Budkowski przyznał, że strategia jednego pit stopu w przypadku Fernando Alonso, podczas Grand Prix Kataru, była bardzo ryzykowna.

Radość w Alpine

Inauguracyjne Grand Prix Kataru okazało się sporym wyzwaniem dla opon Pirelli ze względu na kombinację szybkich zakrętów i agresywnych krawężników na Losail International Circuit.

Podczas niedzielnego wyścigu Valtteri Bottas z Mercedesa, Lando Norris z McLarena oraz George Russell i Nicholas Latifi z Williamsa doznali uszkodzenia przedniej, lewej opony, próbując strategii jednego postoju, którą Pirelli nazwało „marginalną”.

Po wyścigu Pirelli zobowiązało się do wszczęcia dochodzenia w sprawie czterech awarii opon, sugerując, że „mogą one być wynikiem bardzo dużego zużycia w połączeniu z uderzeniami przy dużej prędkości o krawężniki, które na torze Losail są bardzo agresywne”.

Dyrektor wykonawczy Alpine, Budkowski, przyznał, że jego zespół był również zaniepokojony tym, czy lewa przednia opona w samochodzie ich kierowcy - Fernando Alonso, wytrzyma w warunkach dużej degradacji.

W przypadku Hiszpana i jego kolegi zespołowego - Estebana Ocona, wybrano właśnie strategię jednego postoju, co zaowocowało trzecim i piątym miejscem, stanowiącymi najlepsze wyniki Alpine od czasu wygrania Grand Prix Węgier przed przerwą letnią.

- Te ostatnie okrążenia były bardzo długie. Oczywiście wiedzieliśmy, że mamy dobrą szansę na podium, szczególnie gdy Sergio Perez zaliczył drugi pit stop. Widzieliśmy też, jak rywale mieli problemy z oponami, że podejmujemy ryzyko. Robiliśmy jednak wszystko, aby go uniknąć. Owszem, aż do ostatniego zakrętu, nie byliśmy pewni, czy to ogumienie wytrzyma - powiedział Marcin Budkowski dla Eleven Sport.

Po karach cofnięcia na starcie, nałożonych na Maxa Verstappena i Valtteriego Bottasa, Fernando Alonso, który w czasówce był piąty, ruszał do Grand Prix Kataru z trzeciego pola.

- Wiadomo, że trzecie pole startowe jest dobrą pozycją do rozpoczęcia wyścigu i bezsprzecznie myśli się wówczas o podium. Z drugiej strony jasne było, że są szybsze samochody za nami - kontynuował Budkowski. - Uważaliśmy też, że ciężko się tu wyprzedza, ale wyścig pokazał, że było jednak łatwiej z tymi manewrami, niż sądziliśmy wcześniej. W każdym razie wierzyliśmy w naszą szansę, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie będzie łatwo.

Zobacz również:

Wracając do tematu strategii, dodał: - Przed nami był bolid AlphaTauri. Gdy zobaczyliśmy, że dość wcześnie zjechali na zmianę opon, to wskazało na strategię dwóch pit stopów, którą również rozważaliśmy. Zdecydowaliśmy się jednak na zachowanie taktyki jednego zjazdu do alei serwisowej. Udało się. Faktem jest, że gdybyśmy stracili te opony na dwa okrążenia przed końcem, AlphaTauri zgarnęłoby większe punkty niż my. Do ostatniego zakrętu ważyło się, kto będzie miał rację.

- Kosztowało nas to sporo nerwów. Non stop dyskutowaliśmy na różnych kanałach, o strategii i osiągach, z kierowcami, z inżynierami, ze specjalistami od opon. Wskazywaliśmy też zawodnikom, aby zwalniali w szybkich zakrętach, tam gdzie opona jest najbardziej obciążona oraz aby nie wyjeżdżali poza tor, co w przypadku innych kierowców doprowadziło do uszkodzenia ogumienia. To było maksymalne napięcie. Z pewnością bardzo nam pomógł wirtualny samochód bezpieczeństwa pod koniec wyścigu - przyznał.

Był to najlepszy wynik Alonso odkąd wrócił do Formuły 1 oraz jego pierwsze podium od czasu zajęcia drugiego miejsca w Grand Prix Węgier w 2014 roku.

- Jest duża radość w zespole. Wszyscy uważaliśmy, że Fernando od dawna zasługiwał na to podium, ponieważ niektóre wyścigi w tym roku były naprawdę niesamowite w jego wykonaniu - podkreślił Budkowski.

W klasyfikacji konstruktorów piąte Alpine wyprzedza AlphaTauri o 25 oczek. 

Czytaj również:
 
akcje
komentarze
Mocniejszy silnik w bolidzie Hamiltona
Poprzedni artykuł

Mocniejszy silnik w bolidzie Hamiltona

Następny artykuł

Sfrustrowany Gasly

Sfrustrowany Gasly
Załaduj komentarze