Przejdź do głównej treści
Zasubskrybuj

Zarejestruj się za darmo

  • Szybki dostęp do ulubionych artykułów

  • Zarządzanie powiadomieniami o najświeższych wiadomościach i ulubionych kierowcach

  • Wyraź swoją opinię poprzez komentowanie artykułów

Motorsport prime

Poznaj kontent premium
Zasubskrybuj
Lance Stroll, Aston Martin Racing

Stroll chwali zespół

Lance Stroll pochwali Astona Martina za zajęcie 6. miejsca w „niewygodnym” Grand Prix Australii.

Deszczowy wyścig na Albert Park potoczył się dla brytyjskiej stajni na dwa skrajne sposoby. Kanadyjczyk wyrównał swój najwyższy wynik z poprzedniego sezonu, zajmując szóstą pozycję, a Fernando Alonso rozbił swój bolid po wyjeździe na tarkę.

- Patrzyli na prognozę pogody i zauważyli, że w innej części toru zaczęło już padać - mówił. - Wezwali mnie do boksów, więc nie miałem z tym wiele wspólnego. Widziałem, jak wszyscy się ślizgają, a na wizjerze miałem coraz więcej kropli, więc chodziło tylko o to, żeby utrzymać się na torze i potem mieć odpowiednie opony w odpowiednim momencie.

Stroll zaznaczył, że koncentrował się przede wszystkim na tym, żeby w trudnych warunkach nie wpaść w poślizg, tak jak jego kolega z zespołu. Mimo dobrego wyniku przyznał, że Andy’ego Cowella i Adriana Neweya czeka dużo pracy.

- To było balansowanie między jazdą sekundę szybciej na okrążeniu z 90% ryzykiem wypadku, a jazdą sekundę wolniej na okrążeniu z 50% ryzykiem wypadku. Dzisiaj przez większość czasu byłem w niekomfortowej pozycji.

- Naprawdę było niewiele momentów, w których mogłem jechać spokojnie. Najczęściej skradałem się na palcach. Musimy dalej naciskać, żeby auto było szybsze. Dziś był jeden z tych wyścigów, z którego sporo wyciągnęliśmy, choć nie mieliśmy jakiegoś niesamowitego tempa.

Fernando Alonso stwierdził, że nadal nie do końca rozumie jak to się stało, że stracił kontrolę nad samochodem i dołączył do grona sześciu kierowców, którzy nie zobaczyli flagi w szachownicę.

- Ten incydent wziął się tak naprawdę znikąd - powiedział. - Byłem trochę zaskoczony, że straciłem panowanie nad bolidem. Nie byłem szerzej po zewnętrznej niż na innych okrążeniach.

- Po prostu musiałem trafić na dużą ilość żwiru zalegającego na środku toru i wpadłem w poślizg. To był kosztowny incydent, ale nie wiem, co mogłem zrobić inaczej. Spróbujmy się temu bliżej przyjrzeć. Wydaje mi się, że miałem po prostu pecha.

Czytaj również:
Poprzedni artykuł Albon zawdzięcza sukces strategii
Następny artykuł Norris uwierzył

Najciekawsze komentarze

Więcej o Maciej Klaja

Najnowsze wiadomości