Dwaj Polacy na podium Le Mans
Historia pisze się na naszych oczach. Polski zespół wygrywa 24h Le Mans a wraz z nim Jakub Śmiechowski. ORLEN Team WRT i Robert Kubica zajmują drugie miejsce.
Ferrari sięgnęło po triumf, w który na początku setnych urodzin 24-godzinnego klasyku niewielu wierzyło. Odnieśli zwycięstwo przed setkami tysięcy osób zgromadzonych na torze La Sarthe, którzy byli świadkami jednego z najbardziej intensywnych wyścigów ostatnich lat, gdzie dominacja Toyoty została unicestwiona przez formację z Maranello.
Trio w składzie Antonio Giovinazzi, Alessandro Pier Guidi i James Calado poprowadziło samochód #51 Ferrari do wygranej, w powrocie marki do najwyższej klasy w Le Mans, po 58-letniej nieobecności. Ostatni raz z takiego sukcesu w generalce cieszyli się w 1965 roku przed nastaniem złotej ery Forda.
Ferrari wiedziało, że ma wszystko w swoich rękach, gdy na półtorej godziny przed metą Ryo Hirakawa jadący na drugiej lokacie za kierownicą Toyoty nr 8 popełnił błąd i uszkodził tył hipersamochodu. To zmusiło ich do nieplanowanego pit-stopu, co pozwoliło samochodowi #51 odskoczyć na prawie jedno okrążenie.
Toyota zdołała ukończyć wyścig tylko z jednym samochodem, wspomnianą „ósemką” w której Hirakawa zmieniał się z Sebastienem Buemim i Brendonem Hartely'em. Na trzecim miejscu został sklasyfikowany zespół Cadillac Racing #2. Earl Bamber, Alex Lynn i Richard Wesbrook pojechali lepiej, niż ktokolwiek się spodziewał wygrywając ze znacznie szybszymi rywalami
Stulecie Le Mans zapisze się na kartach historii. Pierwsze miejsce w klasie LMP2 zajął polski zespół Inter Europol Competition, za kierownicą którego jechali Jakub Śmiechowski, Albert Costa i Fabio Scherer. Polak przejechał 83 okrążenia i spędził ponad 6 godzin za kierownicą.
- Co mogę powiedzieć, to po prostu niesamowite. To spełnienie marzeń. Myślę, że to wszystko zasługa ciężkiej pracy, którą włożyliśmy w ciągu ostatnich kilku lat. Brakuje mi słów - powiedział po wyścigu Kuba Śmiechowski.
Na drugim miejscu został sklasyfikowany ORLEN Team WRT numer 41. Robert Kubica, Rui Andrade i Louis Deletraz przecięli linię mety 21 sekund za liderem. Kubica drugi rok z rzędu zajął drugie miejsce w dwudziestoczterogodzinnym wyścigu Le Mans. Trzecie miejsce zajął zespół Francuski Duqueine.
W klasie GTE AM wygrali Nicky Catsburg, Ben Keating i Nicolas Varrone. Corvette Racing ukończyło wyścig z dwiema minutami przewagi nad rywalami. Na drugim stopniu podium zakończył wyścig zespół ORT By Tf, a na trzecim Porsche #86 zespołu GR Racing.
Pierwsze 4 godziny ścigania minęły za samochodem bezpieczeństwa i żółtymi flagami. Na torze panowały bardzo trudne warunki, w różnych sekcjach toru była inna intensywność opadów, a kierowcy walczyli by nie wypaść z trasy.
Pogoda poprawiła się dopiero po zachodzie słońca. Przez długi czas zawodnicy mieli ogromne problemy z prowadzeniem samochodów. Już wtedy stawka zaczęła się układać, prowadziło Ferrari #51, Inter Europol Competition #34 przed ORLEN Team WRT i Project 1- AO. W nocy tor wysechł, a kierowcy odpuścili by nie doprowadzić do wypadków. Liczba kolizji zdecydowanie spadła.
Przez ostatnie 10 godzin oglądaliśmy czyste ściganie. Na torze panowały idealne warunki, a zawodnicy dali pokaz czystej jazdy. Robert Kubica i Jakub Śmiechowski stoczyli historyczną walkę o pierwsze miejsce w klasie LMP2. Ostatnie godziny Inter Europol Competition i ORLEN Team WRT walczyli o najwyższy stopień podium.
Udostępnij lub zapisz ten artykuł
Najciekawsze komentarze
Subskrybuj i uzyskaj dostęp do Motorsport.com za pomocą blokera reklam.
Od Formuły 1 po MotoGP relacjonujemy prosto z padoku, ponieważ kochamy nasz sport, tak jak Ty. Aby móc nadal dostarczać nasze fachowe dziennikarstwo, nasza strona korzysta z reklam. Mimo to chcemy dać Ci możliwość korzystania z witryny wolnej od reklam i nadal używać ad-blockera.